Jak zorganizować domową biblioteczkę, która nie przytłoczy małego mieszkania

From Rikkiepedia
Jump to navigation Jump to search


Kiedy wreszcie postanowiłam uporządkować swoją kolekcję książek, stanęłam przed ścianą. Dosłownie. Moje mieszkanie ma trzydzieści osiem metrów kwadratowych, a każdy centymetr powierzchni był już zagospodarowany. Marzyłam o domowej biblioteczce, ale nie chciałam, żeby zdominowała salon. Zaczęłam od przejrzenia wszystkich tomów – część oddałam do biblioteki osiedlowej, kilka egzemplarzy powędrowało do . Zostało około stu tytułów, które naprawdę kocham. To był pierwszy krok, bo prawdziwa biblioteczka domowa nie polega na ilości, tylko na starannym doborze.



Kolejne wyzwanie to mebel. Standardowe regały z sieciówek mają głębokość trzydzieści centymetrów, co w moim przypadku oznaczało, że wystawałyby za bardzo w wąskim korytarzu. Postawiłam na konstrukcję na wymiar, która wchodzi we wnękę przy drzwiach. Domowa biblioteczka może mieć zaledwie dwadzieścia centymetrów głębokości, jeśli ustawisz książki grzbietami na zewnątrz. Zdecydowałam się na półki z litego dębu, bo wytrzymują ciężar opasłych tomów, a przy okazji dodają wnętrzu charakteru. Ważne, żeby odstęp między półkami nie był mniejszy niż trzydzieści centymetrów – wtedy zmieścisz nawet albumy.



Przy okazji urządzania kącika do czytania natknęłam się na problem gości. W małym mieszkaniu każdy mebel musi pełnić kilka funkcji. Dlatego zamiast tradycyjnego fotela wybrałam kanapę z funkcją spania. To rozwiązanie sprawdza się idealnie, gdy przyjeżdżają rodzice lub znajomi z innego miasta. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze musztardowym – łatwo się czyści, a przy tym wygląda elegancko. Wieczorem rozkładam ją i mam wygodne legowisko dla dwóch osób. Rano wystarczy złożyć i znów cieszyć się przestrzenią do czytania.



Z czasem okazało się, że brakuje mi miejsca na pościel. Standardowa szafa była już wypchana, a goście potrzebowali koców i poduszek. Wtedy przypomniałam sobie o łóżku z pojemnikiem na pościel, które widziałam u koleżanki. Niestety, w salonie nie chciałam stawiać pełnowymiarowego łóżka. Zdecydowałam się na wersalkę z mechanizmem DL, która ma spory schowek pod siedziskiem. Mechanizm DL działa płynnie, a przestrzeń wewnątrz pomieści dwa komplety pościeli i dodatkowy koc. Teraz, gdy ktoś zostaje na noc, nie muszę przeszukiwać całego mieszkania w poszukiwaniu prześcieradeł.



Przy zakupie wersalki zwróciłam uwagę na stelaz listwowy. To ważne, bo wpływa na komfort spania. Listwy elastycznie uginają się pod ciężarem ciała, co odciąża kręgosłup. Do tego dołożyłam materac piankowy o grubości 16 centymetrów – nie jest za miękki, ale dobrze dopasowuje się do kształtów. Na co dzień używam wersalki jako sofy, a gdy rozkładam ją na noc, czuję się jak w wygodnym łóżku. Wcześniej miałam model z cienkim materacem i po dwóch miesiącach bolały mnie plecy. Teraz wiem, że grubość materaca ma znaczenie.



Oświetlenie to kolejny element, który często pomijamy. W mojej domowej biblioteczce zamontowałam kinkiet z regulowanym ramieniem nad miejscem do czytania. Daje on przyjemne, ciepłe światło, które nie męczy oczu. Unikam ostrych lamp sufitowych, bo tworzą nieprzyjemne cienie na stronach. Postawiłam też na małą lampkę stołową na biurku obok – idealna do wieczornego przeglądania magazynów. Ważne, żeby światło padało z boku, a nie z góry, wtedy nie oślepia i nie odbija się od błyszczących okładek.



Organizacja książek to sztuka sama w sobie. Nie układam ich według alfabetu, bo to nudne. Wolę grupy tematyczne: podróżnicze obok albumów o architekturze, kryminały osobno, a poradniki psychologiczne przy biurku. Na najwyższych półkach lądują rzeczy, które rzadziej przeglądam – stare atlasy i encyklopedie. Niżej, na wysokości wzroku, stoją ulubione powieści, które często biorę do ręki. Dzięki temu nie muszę sięgać po drabinę za każdym razem, gdy chce poczytać przed snem.



Na koniec mała rada praktyczna: nie bój się mieszać stylów. Drewniane półki zestawiłam z metalowymi koszami na drobiazgi, a na parapecie stoją doniczki z ziołami. Domowa biblioteczka to nie tylko książki, ale też atmosfera. Kilka ramek ze zdjęciami, ulubiony kubek i poduszka sprawiają, że kącik staje się przytulny. Pamiętaj, że masz prawo zmieniać aranżację co sezon – ja co roku przestawiam półki i dodaję nowe dekoracje, bo to odświeża wnętrze bez wydawania fortuny.